środa, 23 listopada 2011

Sroki, bielik i lisia ciekawość czyli jeden dzień w czatowni.

Zasiadka na bielika która to już z kolei nie prowadzę statystyki. Różni się od setek innych tym że od jakiegoś czasu próbuję niskiej perspektywy. Czekam na bieliki leżąc nie siedząc. Delikatny szron pokrywa trawy. Czekam na lisa który codziennie rano odwiedza moją czatownie. Zamiast niego pojawia się młody bielik. Siada z boku czatowni i swoimi pokracznymi długimi susami zbliża się do stołówki.
Musi przedrzeć się przez kordon żerujących srok. Dociera do celu i posila się.
Udaje mu się wyrwać jakiś kawałek padliny i odlecieć. Na to czekał tylko starszy kolega od razu go atakuje. Mała potyczka kończy się zwycięstwem tego starszego.
Młody dolatuje na patyk i pozuje przez długi czas. Więc robię mu zdjęcia z przodu z lewa z prawa. Można o nim śmiało powiedzieć zawodowy model.
Odlatuje na widok dwóch kolegów zbliżających się od strony lasu. Sroki odlatują. Kątem oka po lewej stronie widzę biegnącego koziołka. Szybka decyzja zwrot szkła i seria zdjęć.
Wracam w centrum wydarzeń. Jeden z bielików zaczyna żerować zazdrosne sroki od razu pojawiają się obok. Starają mu się usiąść na ogonie i przestraszyć.
Robią wszystko by odleciał. Nie pomagają nawet sztuczki z nagłymi odlotami całego sroczego stada. Na arenie foto zmagań pojawia się dobry znajomy lis. Delikatnie wychodzi z traw i kładzie się na ziemi. Wyleguję się przez chwilę. Wstaje i stawia tak jak może wysoko ogon i idzie. Ku mojemu zdziwieniu nie do padliny a w stronę bielików. Podchodzi do pierwszego.
Skrada się. Próbuje go tak jakby powąchać. Bielik stroszy się otwiera skrzydła ale w końcu odlatuje.
Lis radzi sobie tak samo z drugim i trzecim bielikiem. Potem dumnie wraca w stronę stołówki. Żeruje i odchodzi.
To ostatnie dość spektakularne zachowanie lisa pobudza moją foto wyobraźnię. Może w zimę kiedy nie będzie tak ciepło nie pójdzie mu tak łatwo z bielikami i dojdzie do jakiś ciekawych spięć między nimi. Lekko drzemię i mam pecha bo nie udaje mi się zrobić zdjęcia błotniaka zbożowego, którego kilka dni widzę latającego po łące. Tym razem siada na patyku ale tylko na kilka sekund. Spóźniam się o sekundę z wykonaniem zdjęcia. Może uda się następnym razem. Pakuję sprzęt i wychodzę z czatowni.

6 komentarzy:

  1. No to życzę ciekawej konfrontacji bielik & ryżawy ...ładne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ilu ciekawych postaci może sie spotkać przy jednym "stole" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Towarzystwo pod budą masz doborowe. Błotniaka zbożowego najbardziej zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  4. To bardzo profesjonalny pracy. Fantastyczne chwile z niezwykłą atmosferą. Jesteś mistrzem najwyższy, bo fotografii dzikiej przyrody w Europie Wschodniej - dość skomplikowane zadanie. To wymaga nadzwyczajnego wysiłku i szkolenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe zdjęcia i przepiękny fotoblog :)
    Trafiłem tu wczoraj wieczorem i tak coś czuję, że spędzę tu trochę czasu.
    Z przyjemnością dodaję link na swoim blogu.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Grzegorz R. M.

    OdpowiedzUsuń